Category Archives: Posty

Magia Chaosu – teorie Petera Carolla cz. 1

Magia Chaosu

Crowley zdecydowanie pomógł przeciwstawić się monoteizmowi, ale proces ten był już mocno zaawansowany. Nauka, która w zasadzie wyłoniła się z renesansowej magii, mniej więcej skończyła z monoteizmem jako poważnym pasożytem trawiącym zaawansowane kultury. Crowley podchodził entuzjastycznie do nauki i odpowiednio jak na swoje czasy, ale w pracy Austina Spare’a zaczynamy odkrywać zdecydowanie złe przeczucia (co do przyszłości). Jednak praca Spare’a okazuje się bardziej surowa i naukowa kiedy porównamy ją z bardziej barokowymi symbolicznymi ekstrawagancjami. Spare odrzucił klasyczne symbole zapomnianych czasów i odnalazł magię swoich własnych arkanów.

Magia podświadomości

Używając minimum hipotez rozwinął magię ze swoich własnych racjonalnych wspomnień i podświadomości. Niezależnie od skomplikowanych systemów wynalazł efektywne techniki czarów i dywinacji wymagające jedynie zwykłego języka i obrazów. Praca Spare’a tworzy most pomiędzy starym stylem magii, zamienionym w sensację przez Crowley’a (która pochodzi głównie z jej uroku, siły i wyzwolenia potencjału z religijnego stylu anty-religii), a nową magią. Nowy cel jest charakteryzowany jako rodzaj naukowej anty-nauki, co coraz częściej zaczyna być rozpoznawane jako Magia Chaosu. Nazywanie Magii Chaosu pseudo-nauką nie będzie bardziej użyteczne niż nazywanie idei Crowley’a pseudo-religią. Astrologia, która jest normalnie praktykowana, jest zaledwie pseudonauką bardziej niż satanizm i wolnomularstwo są pseudoreligiami. Magia Chaosu próbuje pokazać, że nie tylko magia pasuje idealnie do luk nauki. Ale wyższe osiągnięcia naukowych teorii i empiryzm domagają się, aby uznać to że magia istnieje.

Jest to nieco analogiczne do drogi, którą wiele religii sugeruje możliwość istnienia teurgicznej i demonicznej magii. Najlepsza magia miała zawsze antynomiczny posmak. Najbardziej znakomici magowie niezmiennie walczyli przeciwko powszechnym normą kulturalnym i obsesjom. Ich zwycięstwa reprezentują nie tylko osobiste wyzwolenie, ale także postęp ludzkości. Historia nie zostawiła nam żadnego zapisu na temat magów, którzy wywołali odrodzenie się pogaństwa. Ale wiemy trochę o antypogańskich magach, którzy stworzyli monoteizm: Akhenaton, Moshe, Gautam itd. Gdy monoteizm stał się stabilną, bardzo represyjną i nieprzyzwoitą siłą, pojawiło się nowe pokolenie magów i zaczęło go zwalczać. Kilku walczyło zbyt otwarcie i zostali zniszczeni, inni byli bardziej subtelni i zasiali efektywnie ziarna zniszczenia na czysto filozoficznym poziomie. Inni przyśpieszyli jego destrukcję doprowadzając teologiczne i teurgiczne idee do burzących konkluzji. Lista honorowa jest tu znacznie większa, wliczając takie sławy jak Giordano Bruno, Cornelius Agrippo, John Dee, Cagliostro, Eliphas Levi i ostatnio Aleister Crowley.

Szamanizm

Niewiele jest zjawisk religijnych, które cieszyłyby się większą popularnością od szamanizmu, zwłaszcza odkąd słowo to rozpropagowały publikacje spod znaku nowej duchowości. Od początku XX wieku lawinowo narasta tendencja nazywania szamańskim każdego typu doświadczenia religijnego. Szamana powszechnie myli się z czarownikiem, magiem, uzdrawiaczem, znachorem, medicinemanem itp.

Szaman



Niezmiernie ważna dla określenia statusu szamana jest kwestia sposobu uzyskiwania kontaktu z tamtym światem. Nie jest to bowiem, do czego przyzwyczajeni jesteśmy w naszej kulturze. Łączność wyłącznie symboliczna, która staje się naszym udziałem za pośrednictwem ofiar, modlitw, wizerunków, obrzędowości czy przekazów mitycznych.

Szaman, wykorzystując odpowiednie techniki, wchodzi w stan ekstatycznego transu. Najczęściej opisywany jest jako wspomagane przez duchy wyniesienie jego duszy do innych światów. Albo opanowanie jego ciała przez obce duchy przybyłe spoza obszaru codzienności. Szamanizm zatem, jak stwierdza Eliade, ściśle biorąc nie jest religią. Jest zbiorem sposobów wprowadzania w stan ekstazy. Szaman jest wielkim mistrzem ekstazy. Szamanizm instytucjonalną i sformalizowaną więzią ekstatyczną ludzi z istotami nadludzkimi.

Szamański trans

Mechanizm tego stanu zostanie jeszcze omówiony, natomiast warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kontrowersję między naukowcami. Do lat 70. XX wieku zgodnie twierdzono, że istnieją dwa różne sposoby bezpośrednich relacji z duchami. Pierwszą technikę wiązano z szamanizmem i uznawano za jego cechę dystynktywną. Druga prowadzi do stanów posesyjnych, popularnie określanych jako opętanie. Choć nie musi tu chodzić o negatywną ocenę wcielanego ducha i samego stanu. Bardziej bezstronnie, jako owładnięcie przez ducha.

Twierdzono bowiem, że trans szamański tym różni się od posesji, że szaman zawsze jest zdolny do kontrolowania swojego zachowania. Podczas gdy opętani w ogóle nie panują nad jednoczącymi się z nimi duchami. Tracą świadomość i często pamięć tego, co mówią i jak się zachowują pod wpływem ducha. Niebawem zauważono jednak, że istnieje wiele kultur, w których symbolika lotu duszy w ogóle się nie pojawia. Natomiast istnieją „zawodowi” ekstatycy, działający dokładnie tak jak szamani, a duchy, z których pomocy korzystają przy uzdrawianiu czy wróżbach, są przez nich świadomie i w określonym celu wcielane.

Można więc, za Piersem Vitebskym powiedzieć, że szamanem można nazwać każdą osobę, która umie panować nad stanem swojego transu, nawet jeśli nie pociąga to za sobą podróży duszy, z czym spotykamy się na przykład w Korei1.

Stany posesyjne

Bliższa analiza stanów szamańskich wykazała jednak, że sprawa nie jest taka prosta. Trans szamański może mieć różną głębokość, wahając się od lekkiego oszołomienia po pełną utratę kontroli. Ioan Lewis wykazuje, że nie ma sensu rozróżnianie między szamanizmem a opętaniem, ponieważ oba występują zmieszane razem. Traumatyczne epizody z elementami stanów posesyjnych są wszak znakami wezwania przez duchy, tzw. choroby szamańskiej. Także w trakcie swojej działalności „szaman […] często staje się w istocie wcieleniem duchów i może kontrolować ich objawianie się, wchodząc w odpowiednich warunkach w stan kontrolowanego transu”.

Z kolei w klasycznych kultach posesyjnych w rodzaju wudu, santerii czy candomble widać, że postacie bóstw, loa czy santos, po raz pierwszy spontanicznie opętują, czyli „dosiadają” tych wyznawców, którzy trapieni są jakimiś schorzeniami duchowymi bądź fizycznymi, często niestabilnych psychicznie, potem jednak przychodzą na wezwanie w czasie każdego nabożeństwa.

Z biegiem lat stan opętanych znacznie się poprawia, tak że mogą sami z kolei przystępować do pouczania kandydatów i pełnienia roli znachorów! Tym samym elementy klasycznego szamanizmu występują w stanach posesyjnych, tak jak elementy opętania w szamanizmie, oba systemy religijne bowiem oparte są na tych samych uniwersalnych właściwościach mózgu.

Inwokacja magiczna

Inwokacja magiczna. Korzyści z umacniania pewności siebie i opanowania przy pomocy identyfikacji z postacią mityczną są wielorakie.

Inwokacja magiczna

Przy użyciu technik inwokacyjnych można uwypuklić swoją ukrytą tożsamość poprzez wprowadzenie jej do naszej świadomości. Można inwokować byt, o którym wiemy relatywnie niewiele, w celu poznania jego natury i charakteru. Jeszcze innym wykorzystaniem inwokacji jest „podrasowanie” naszych umiejętności wykonywania innych działań magicznych. Przykładowo, można uprawiać czary po wezwaniu odpowiedniego bytu, który dostarcza nam odpowiedniej mocy i skupienia. I tak, jeśli chcemy odnaleźć jakąś informację, możemy inwokować bóstwo posiadające zdolności prorocze. Praktyka ta służy również otrzymywaniu sprzężenia zwrotnego, pomocnego do zmiany postrzegania naszej bezpośredniej rzeczywistości. Tak na prawdę chodzi tu o połączenie różnych technik w celu ugruntowania przekonania, że stajemy się „kimś innym” niż nasz dominujący obraz samego siebie.

Inwokacja magiczna

Jak to się robi? Posłużmy się przykładem. Ra-Hoor-Khuit to jedna z postaci Horusa, egipskiego bóstwa o głowie sokoła. Posiada ona szczególne znaczenie w thelemie, paradygmacie magicznym rozwiniętym na podstawie dzieła magicznego Aleistera Crowleya. Ra-Hoor-Khuit bywa nazywany „bogiem siły i ciszy”. Objawia się jako sokół bądź mężczyzna o sokolej głowie i generalnie jest kojarzony z męstwem i walecznością. Jest bogiem-wojownikiem, ale o jego naturze można dowiedzieć się więcej analizując cechy sokoła: siłę, agresywność, drapieżność i opanowanie. Sokół kołuje wysoko nad ziemią, aż dostrzeże swoja zdobycz, a wtedy rzuca się w dół. Ra-Hoor-Khuit posiada również konotacje solarne, zaś w tarocie Thota Crowleya i Harris odpowiada mu karta „Eon”. Tak wiec podczas inwokacji Ra-Hoor-Khuita identyfikujemy się z takimi jego cechami jak moc, pewność siebie i ostrość widzenia. Również poczucie wolności i dystans do swego celu.

Inwokacja ma wiele wspólnego z grą aktorską. Co więcej, warto myśleć o rytualnych inwokacjach jak o performansach odgrywanych dla istoty, którą staramy się przywołać. Jeżeli przedstawienie będzie dobre, zostaniemy nagrodzeni. Jeśli zapomnimy swoja kwestię, nie dostaniemy angażu na następny sezon. Zdarza mi się oglądać aktorów lub komików w telewizji. Zwracam wtedy szczególną uwagę na ich postawę, gesty i głos, albowiem to poprzez nie przejawia się siła emocji i moc magiczna.

Rytuały jako czynności magiczne

Rytuały to czynności magiczne, których celem jest doprowadzenie do zaistnienia określonej sytuacji. Współcześnie obserwować możemy w świecie niemal eksplozję zainteresowania okultyzmem. Miliony ludzi sięga po horoskopy, aby odnaleźć w nich wskazówki dotyczące codziennych spraw. Niektórzy na tym jednak nie poprzestają, lecz idą jeszcze dalej. Poszukują jasnowidzów i wróżbitów, którzy mogliby przepowiedzieć im czekającą ich przyszłość, ze stojącymi za nią zagrożeniami oraz szansami. Inni zagłębiają się w świat magii w nadziei znalezienia tam mocy, która pozwoli im zrealizować pragnienia. Trudno dostępne lub wręcz nieosiągalne w naturalnym świecie, przy zastosowaniu powszechnie dostępnych metod. Jeszcze inni podążają za urokami spirytyzmu, poszukując kontaktów z umarłymi, aby uzyskać objawienia od osób, które znalazły się po drugiej stronie zawsze fascynującej człowieka bariery, jaką stanowi śmierć.

Rytuały

Najogólniej rzecz ujmując, rytuał, jak napisano wyżej, to czynność magiczna, której celem jest doprowadzenie do zaistnienia określonej sytuacji. Niektórzy rytuały błędnie nazywają rytami, ale to nie jest to samo. Zwykle rytuały opierają się na tzw. podobieństwach. Na przykład zakładam, że kolor czerwony i ogień są symbolami miłości, a więc aby rozniecić żądzę w przystojnym koledze z redakcji, palimy czerwone świece o zachodzie Słońca. Dlaczego akurat wtedy? Bo zachód Słońca to pora związana z czarami miłosnymi. Dobrze też mieć jakieś zaklęcie, nawet przez siebie wymyślone, bo jego wypowiedzenie ma nakierować naszą wolę na upragniony cel i tak „zakląć” rzeczywistość, aby kolega zaprosił nas na randkę.
Ten opis jest bardzo pobieżny i uproszczony, bo niektóre rytuały trzeba powtarzać kilkakrotnie, a nawet użyć dość drogich składników. Sto złotych świec może kosztować kilkadziesiąt złotych, podobnie jak drogie kadzidła i czy olejki.


Każdy, kto choć raz zabrał się za jakikolwiek magiczny rytuał wie, że nie jest to wcale takie łatwe. Trzeba mieć dużo pewności siebie i silnej woli, że tego akurat chcemy. Trzeba zaczekać na określoną porę, zgromadzić potrzebne składniki, a potem zadbać aby nikt nam nie przeszkodził. Mina sąsiada, który wpadł w nasze magiczne progi akurat gdy ustawiamy kielichy, kwiaty i biegamy wokół z kadzidelnicą, może być z gatunku tych bezcennych.

Inicjacja w magii

Czym jest inicjacja w magii? O magii często mówi się jako o drodze duchowego rozwoju, wędrówce w poszukiwaniu samego siebie, czy nawet przygodzie. Jednak za każdym razem jest ona sposobem wprowadzania zmian w życiu. A jeśli maja być one skuteczne, musza współbrzmieć z płynnym, zmieniającym się wszechświatem.

Inicjacja w magii

Takie podejście wymaga uświadomienia sobie tego, skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy. Czasami oba punkty wydają się być stałe. Kiedy indziej są efemeryczne i nieustalone. Magowie nazywają ten proces integracji inicjacją, zaś iluminacja jest jednym z jej najważniejszych produktów ubocznych.

Inicjacja w magii jako proces

Sam termin „inicjacja” bywa opacznie rozumiany. Czasami spotykamy ludzi, którzy nazywają siebie „adeptami magii” i plasują się „ponad” resztą ludzkości. Szczególnie irytujący są wśród nich tacy, którzy rozsiewają strzępki tajemniczych informacji, a następnie odmawiają wyjaśnień ze względu na rzekoma ignorancję słuchaczy. Pojęcie to pojawia się również w wielu kontekstach. Mówi się o byciu „inicjowanym” do różnych grup, o „wprowadzeniu” na jakąś ścieżkę, bądź przez siebie samego. Niektórzy uważają, ze inicjacja posiada znaczenie tylko wtedy, jeśli przeprowadzająca ją osoba należy do pewnej tradycji. Inni twierdzą, że nie ma to znaczenia.

Definicje słownikowe inicjacji odwołują się do aktu rozpoczynania czegoś, wprawiania czegoś w ruch, bądź wstępowania. Inicjacje można postrzegać jako próg zmiany napotykany w różnych momentach naszego życia w miarę dorastania i rozwijania. Kluczowe jest tu poczucie osiągnięcia takiego punktu zwrotnego i znalezienia się w okresie przejściowym pomiędzy nasza przeszłością a przyszłością. Świadomość wchodzenia w stan przejściowy pozwala nam na porzucenie wzorców zachowań i emocji, które w nowej sytuacji będą nieprzydatne oraz wypracowanie nowych.

Książki magiczne często nie wspominają, że inicjacja jest procesem. Nie zdarza się raz. Może wydarzyć się wiele razy w życiu jednostki. Ma swoje wzloty i upadki (kryzysy inicjacyjne, czarna rozpacz, czy ciemna noc duszy) oraz codzienność (kiedy niby nic się nie dzieje). Istotą każdego rozwoju jest uświadamianie sobie własnych cyklów zmian oraz tego jak je przeżyć. Kluczowe elementy, czy też etapy procesu inicjacyjnego, zostały szczegółowo opisane przez takich antropologów jak Joseph Campbell i chociaż zwykle używa się ich do opisu etapów inicjacji szamańskiej, można je również odnaleźć w innych obszarach doświadczenia życiowego.

Demony osobiste – cz. 2

Aleister Crowley powiedział kiedyś, że łatwo jest przywoływać demony. Rozluźnij się więc i wyobraź sobie jakąś demoniczna sytuację. Nie musi to być nic monstrualnego. Ot, jakakolwiek sytuacja prowokująca reakcje, z którymi chciałbyś poradzić sobie w odmienny sposób niż zazwyczaj.

Demony osobiste
Demony osobiste

Łatwo zauważysz, że demony często budzą się w nas pod wpływem stresu. Uruchamia się wtedy reakcja walki/ucieczki, ale również depresja, strach, gniew i tym podobne. Wszystkie te reakcje są emocjonalnymi i kognitywnymi wzorcami wyzwalanymi pod wpływem fizycznego pobudzenia. Symptomy fizyczne i kontekst wywołujący reakcję emocjonalną/mentalną pozostają ze sobą w sprzężeniu zwrotnym. Jest to pierwsza wskazówka, jak przekształcić niepohamowane, niekontrolowane doświadczenie w coś, co rozumiemy i kontrolujemy. Demony takie są też często związane z blokami w naszym ciele. Z węzłami napięć, które zaciskają się coraz ciaśniej z każdym ich pojawieniem.

Tak więc pierwszym etapem w pracy z demonami jest wywołanie sprzężenia zwrotnego pomiędzy stresem fizycznym a mentalnymi i emocjonalnymi reakcjami.

Demony osobiste to nie tylko pewne struktury fizjologiczne, ale behawioralne i kognitywne. Widać to doskonale na przykładzie takich nałogów jak palenie tytoniu. Wszelkie próby usprawiedliwienia palenia inspirowane są przez demona. Dotyczy to również zachowań podtrzymujących nałóg. Co więcej, demony spiskują ze sobą, aby zapewnić sobie wzajemnie przetrwanie. Osoba, która ma problemy z odmówieniem sobie drinka, może zaproponować go komuś, kto miał takie problemy w przeszłości. I nie chodzi tu tylko o obopólne wsparcie. Tego rodzaju sytuacja tworzy nić porozumienia między dwiema osobami, dzięki któremu możliwe jest wykluczenie nie-alkoholików z grona tych osób, które „zrozumieją o co chodzi”.

Na tej samej zasadzie demon „zazdrości” u jednej osoby może spiskować z demonem „strachu przed ograniczeniami” u jej partnera, ponieważ dzięki ich wzajemnym przepychankom rosną one w siłę. Każdy z nich rzekomo broni swoich racji, podczas gdy w rzeczywistości wspólnie pracują na rzecz swego przetrwania.

Demony osobiste – cz. 1

Demony osobiste, to struktury ukryte w naszej psychice. Nierozwiązane kompleksy i stłumione „głosy”, tworzone dla ochrony naszej tożsamości. Sprawiają wrażenie jakby działały niezależnie od naszej woli. Dlatego czujemy, że są poza naszą kontrolą. Struktury te to nawyki, z którymi nie potrafimy się oswoić. Być może dlatego, że wykraczają poza nasze rozumienie i nie wiemy, co z nimi robić. W praktykach tantrycznych takie demony znane są jako klesie, zaś praca z nimi jest określana mianem „pokonywania klesi”.

Demony osobiste

Tak więc, ogólnie rzecz biorąc, demony, to zespoły zachować – emocjonalne i kognitywne reakcje na sytuacje życiowe. Na przykład zazdrość. W takim znaczeniu zazdrość jest nie tyle potworem o wielu mackach, przybywającym znienacka z innego wymiaru, co sposobem reagowania na sytuacje. Wychodzisz z zajęć i kłócisz się ze swoją partnerką, ponieważ wydaje ci się, że flirtowała z wykładowcą. Demony osobiste pojawiają się w sytuacji stresu. Jeśli zazdrość jest dla ciebie problemem, łatwo znajdziesz potwierdzenie dla obaw z nią związanych. Demonowi zazdrości towarzyszy orszak oskarżeń i burza emocji.

Demony z grimuarów a demony osobiste

W odróżnieniu od tradycyjnych demonów z grimuarów, demony osobiste często nie posiadają kształtu, sigila czy imienia, choć i tak mogą mieć nad nami potężną władzę. Niemniej, podobnie jak tradycyjne demony, mogą być zidentyfikowane i okiełznane. Przekształcone w coś, co pracuje na nasza korzyść, a nie przeciwko nam. Na tym właśnie polega ich „pokonywanie”.

Rozpoznawanie tych intrapsychicznych struktur jako demonów bywa przydatne do przepracowywania ich i integrowania. Jeśli jednak okaże się, że zwalamy na demona swoje błędy, ponieważ nie chcemy brać za nie odpowiedzialności, to znak, że schodzimy na manowce. Mówienie: „Ojej, wymknął się mój Demon Zazdrości, dlatego wpadłem w furie, kiedy rozmawiałem z tą osobą” jest błędem. A już na pewno nie jest sposobem radzenia sobie z problemami. Albowiem przyznajemy wtedy, że demon posiada nad nami kontrolę.

W takiej sytuacji najlepiej wyodrębnić kłębowisko dialogów wewnętrznych. Refleksji i fantazji, a następnie nadać mu nazwę, kształt i sigila. Ułatwia to obserwacje okoliczności, w jakich ujawnia się demon. W grę wchodzi świadomość powiązań pomiędzy naszymi własnymi uczuciami, reakcjami innych osób i tym, jak sami je postrzegamy. Nasze reakcje mogą być pożywką dla demona. Fakt, że demony pojawiają się w codziennych sytuacjach, a nie na przykład w wyizolowanych warunkach rytuału magicznego, czyni je trudniejszymi do okiełznania.

Lalka Voodoo

Magia voodoo obrosła w setki twierdzeń, które sprawiają, że boimy się jej jak ognia. Wszystko to oczywiście wina filmów, które przedstawiają tą sztukę jako tworzenie lalek w które wbija się igły i w ten sposób torturuje korespondencyjnie daną osobę. Tymczasem, choć jak wiemy za pomocą magii można kogoś skrzywdzić, to można również mu pomóc i przyciągnąć do niego pozytywne zdarzenia i rzeczy. Magia ta nie jest tutaj wyjątkiem! Lalka voodoo może służyć rozmaitym celom.

lalka voodoo

Poniżej przedstawię proces tworzenia lalki voodoo, rzucania z nią zaklęć, a także rytuał ożywienia i odczynienia.

Lalka Voodoo

Na początek musimy zacząć od wykonania laleczki. Uszyjmy ją z materiały i starajmy się, żeby jak najbardziej przypominała człowieka (chyba, że czar dotyczy zwierzęcia). Jeśli się uda spraw, by laleczka voodoo jak najbardziej kojarzyła się z już osiągniętym celem Twojego zaklęcia, a nie aktualnym stanem. Z tyłu głowy lalki należy natomiast wszyć trochę włosów tej osoby, a na miejscu głowy nakleić zdjęcie celu  – najlepiej jakby był on szczęśliwy (jeżeli odprawiamy magię dla dobra danej osoby). Naszyj też część ubrania tej osoby, a pod nim włóż trochę siana. W trakcie tworzenia lalki wyobrażaj sobie sytuacje, jakby cały rytuał już zadziałał. Pamiętaj jeśli nie możesz zdobyć ubrania, czy włosów tej osoby, nie zamartwiaj się. Są to pomocne rzeczy, ale to główne dzięki Twojej woli laleczka stanie się prawdziwą osobą.  Taką lalkę z równym powodzeniem możesz też stworzyć z wosku, chleba, a nawet papieru.

Rytuał ożywienia lalki

Zakreśl magiczny krąg. Następnie zapal świecę w kolorze niebieskim, a potem skrop swoją laleczkę wodą zmieszaną z solą. Teraz podnieś lalkę do góry i powiedź: Niech spłynie na Ciebie błogosławieństwo o stworzenie, które powstało z pracy moich rąk. Nie jesteś już tkaniną, ale masz ciało i krew. Nazywam Cię… (podaj tu imię osoby dla której jest czar). Ty jesteś nim między światami i w każdym z nich.  Teraz najważniejsza rzecz –  Rzuć zaklęcie. Dla przykładu jeśli wykonujesz czar uzdrowienia ujmij lalkę w dłonie i wizualizuj jak oplata ją piękne, białe światło. Potem napnij całe ciało i zobacz przed oczami sytuacje, jakby twój czar już się wypełnij. Wizualizuj też białe światło wyobrażając sobie osobę dla której dzieje się twoja magia.

Pamiętaj jeśli wykonujesz zaklęcie uzdrawiające postaraj się przelać więcej światłą w tą chorą część.  Jeśli natomiast czar ma np. charakter miłosny możesz wyobrażać sobie czerwone światło lub serca które wnikają w lalkę. Warto też wymyślić słowa zaklęcia, które do Ciebie przemówią i zwiększą energię. Następnie połóż lalkę na ołtarzu i rozwiąż swój krąg. Nie zabieraj laleczki ze swojego ołtarza dopóki Twoja magia się nie wypełni. Kiedy już tak się stanie, zrób rytuał odczynienia: Znów stwórz krąg i ponownie skrop lalkę wodą zmieszaną z solą. Powiedź: Niech spłynie na Ciebie błogosławieństwo. Zabieram Ci imię (podaj tu imię osoby dla której był czar) i nazywam Cię lalką, stworzoną z tkaniny.  Między światami i we wszystkich światach. Niech tak się stanie. Więź już nie istnieje. Bądź błogosławiona.

Natomiast co do materiału życia, który użyłeś w tworzeniu lalki (włosy, paznokcie itp.), najlepiej oddać go płomieniom poprzez zwykłe spalenie lub przekazać go osobie dla której czar był rzucany.

Rytuały ochronne i oczyszczające

Rytuały ochronne i zaklęcia, które można wykonać samemu w domu

Rytuały ochronne

Jeśli czujesz, że otaczają cię negatywne energie lub gdy osoba lub duch ma złe zamiary wobec ciebie, istnieje wiele zaklęć ochronnych, które możesz z łatwością wykonać w zaciszu własnego domu. Jeśli jesteś wyznawcą określonej ścieżki – Wiccan, Santeria, Druid lub Pagan – istnieją specjalne zaklęcia chroniące ciebie, twoich bliskich i dom przed kimkolwiek lub czymkolwiek, co grozi krzywdą. Nawet jeśli nie podążasz konkretną ścieżką duchową, wiele wysoce skutecznych rytuałów ochronnych ma z natury charakter ogólny, przekraczając granice metafizycznych przekonań i religii.

Zaklęcie Ochronne Butelki

To zaklęcie „wiadomość w butelce” to zarówno tradycyjne czary, jak i Wiccan, i służy ono do ochrony przed wszystkimi, którzy chcą wyrządzić Tobie krzywdę fizycznie lub emocjonalnie, chcą oczernić Twoją reputację lub stanowią zagrożenie dla dowolnego aspektu Twojego bezpieczeństwa.

Potrzebne ingrediencja:

– Moździerz i tłuczek

– 1 butelka z korkiem lub pokrywką

– Papier pergaminowy z owczej skóry

– 4 łyżki stołowe: kadzidła lub mirry, opiłków żelaza, soli morskiej, mchu dębowego lub proszku z korzenia irysa

– 1 biała świeca

– Czarna nić

– Czarny tusz (możesz także użyć czarnego długopisu)

Zmiel pierwsze cztery składniki za pomocą moździerza i tłuczka, a następnie odłóż na bok. Wytnij kawałek pergaminu z owczej skóry, aby zmieścił się w butelce. Czarnym tuszem napisz: „Neutralizuję moc (imię osoby, która zamierza Cię skrzywdzić), która została wyemitowana, aby wyrządzić mi krzywdę. Proszę, aby moc ta została zneutralizowana dla dobra wszystkich. Niech tak będzie!

Następnie należy zwinąć pergamin z owczej skóry, związać go czarną nitką i umieścić w butelce. Napełnić butelkę zmieszanymi suchymi składnikami i zamknąć zakrętką lub korkiem. Zapalić białą świecę i przekręcić butelkę przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Wreszcie należy ją uszczelnić płynnym białym woskiem świecy. Na koniec należy zakopać butelkę w miejscu, w którym nie będzie istnieć niebezpieczeństwo, ze zostanie wykopana, czy też uszkodzona.

Magiczne symbole słowiańskie – część 3

Jumis

Jumis

Znany był w szczególności nad Bałtykiem. Jumis pochodzi z wierzeń ludu zamieszkującego ziemie leżące nad południowo-wschodnim Bałtykiem należącym do współczesnej Łotwy.

Jest bóstwem ludu rolniczego. A zarazem odpowiadał za podtrzymanie płodności, co nie jest czymś nadzwyczajnym. Obie funkcje uzupełniają się świetnie i wiele bóstw w różnych panteonach na całym świecie łączyły te dwie profesje. Przedstawiany był w towarzystwie płodów rolnych. Jego szaty tworzyły zboża: żyto, pszenica i owies. Nawet symbol, którym pieczętowano jego imie, miał odniesienie do wizerunku płodów. I był przedstawieniem dwóch ciężkich od ziarna kłosów pszenicy. Ich łodygi krzyżują się ze sobą, a ziarno zebrane w dorodne kwiatostany odchyla się od siebie w przeciwne strony. Był to symbol niezwykle często używany do zdobienia domostw. Budowniczowie znaleźli dla niego praktyczne zastosowanie. Zauważono z czasem, że są podobne do elementów więźby dachowej. Znajdują się w konstrukcji dachu na eksponowanym miejscu. Skrajne pary krokwi schodząc się w kalenicy, tworzą krzyż jak dwie łodygi zboża. Ich wystające poza obrys dachu końce zaczęto kunsztownie zaginać w formę Jumisowego znaku. Wiele starych budowli drewnianych do dziś prezentuje ten symbol.

Jumis ma konotacje z dobrze znanym i poświadczonym rzymskim bogiem Janusem. Bogiem o dwu twarzach. Jumisowi poświęcone były wszystkie owoce występujące w parach jak wiśnie lub czereśnie.

Znak Jumisa był symbolem dostatniej zagrody. Pełnej urodzaju i obfitych plonów. Z nim w obejście wnoszono dary pól. Przez całe lato i jesień w czasie zbiorów był ważnym symbolem.

Triskelion

Triskelion

Pradawny Triskelion w swej budowie (trzy filary) zawiera niewątpliwie pierwiastek równowagi. Gdyby nasze ciała miały trzeci punkt podparcia, zużywalibyśmy o wiele mniej energii.

Słowo pochodzi ze starożytnej greki i oznacza ni mniej, ni więcej tylko właśnie trzy nogi. Oprócz zastosowań praktycznych stanowi bardzo wdzięczny motyw zdobniczy. Trójdzielna symetria obserwowana była w przyrodzie. Niektóre rośliny tworzą nasiona w formie trójdzielnych rozłupni.Choć wymaga więcej wyobraźni i umiejętności w zastosowaniu, obserwacje dawały możliwość przełożenia na realizacje.

Jako motyw zdobniczy umieszczano go na naczyniach sakralnych, grobowcach i biżuterii. Od neolitu umieszczano go na materiale, który wtedy był powszechny w użyciu. Znaki ryte w kamieniu przetrwały kilka tysięcy lat. Popularny był w całej Europie. W sztuce Słowian i Celtów. Z rozwojem technologii i umiejętności obróbki bardziej wyrafinowanych materiałów znak pojawiał się coraz częściej, ryty w drewnie i kuty w metalu.

Przez stulecia i tysiąclecia znak pojawiał się i znikał. Ukazywał się to tu, to tam. Szeroko stosowany był już w czasach chrześcijańskich na terytorium Irlandii.

Triskelion przyjęło środowisko celtyckich Druidów, także tych odrodzonych, którzy w czasach nowożytnych odkryli ponownie stare tajemnice i symbole.

Znaczenie symbolu niknie rozmyte w sposobie propagowania wiedzy. Kapłani przekazywali wiedzę wyłącznie za pomocą mowy. Nie istniały źródła pisane. Może był symbolem trzech żywiołów i zarazem równowagi między nimi. A może symbolizował trzy okresy w życiu człowieka.

Romuva

Romuva

To słowo pochodzące z dawnych ziem Prusów, zamieszkujących dzisiejsze ziemie Litewskie. Dla współczesnych mieszkańców jest echem starych wierzeń odkrytych ponownie. Korzeniami sięga niezwykle głęboko w historię tych ziem. W czasy, kiedy na skutek naturalnych zmian w wierzeniach, celebrowanie obrządków mieli w opiece szamani i żercy.

Nie od dziś niestety używa się do określenia starych wierzeń słowa − pogaństwo. Otóż owo pogaństwo rozwijało się mimo wszystko aż do Średniowiecza. Bez wsparcia z zewnątrz, zdane na własne siły starego porządku. Przegrało jednak z najazdem nowej wiary wspieranej zbrojnie i politycznie przez zachłanne potęgi zachodu. We wspomnianym okresie ruszyły na ziemie Prusów zbrojne w żelazo krucjaty. Pod płaszczykiem nawracania na jedyną i właściwą wiarę doszło do zaboru ziem i eksterminację ludności. No cóż, historię przecież piszą zwycięzcy. Pokonani przechodzą do podziemia opozycyjnego.

Nie chcemy też potępiać w czambuł nowego porządku. W wielu sytuacjach okazał się dobrym organizatorem porządku społecznego na wielu poziomach. I potrafił, przejąć wiele obowiązków związanych z podtrzymaniem organizacji struktur zarządzania, edukacji, handlu albo służby zdrowia. Najlepszym przykładem, który nasuwa nasz wrodzony pragmatyzm, choć zakropiony sporą dozą niechęci, jest czas bez mała dwustu lat zaborów. Wtedy to właśnie kościół stał się siłą sprawczą kontynuacji świadomości narodowej dla ludzi, którzy po prawie dwóch wiekach potrafili połączyć się razem i stworzyć spójne państwo ze zlepku trzech naleciałości innych kultur.

Pradawna Romuva powróciła i rozkwita w umysłach nowych pokoleń. Wróżymy jej dobrą przyszłość w wyzwolonym z ograniczeń świecie.